E-sklep Duka zastosował niegodziwą praktykę.
10 lipca 2023 Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił firmie Duka International zarzut naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, za co grozi kara w wysokości do 10 procent obrotu...
Ostatnie dni sierpnia w Płocku wyglądają co roku tak samo: w marketach szturm na zeszyty, w galeriach polowanie na plecaki, a rodzice z listą w telefonie krążą między sklepami, licząc, że wszystko uda się domknąć za jednym wyjazdem. Da się — pod warunkiem sensownego ułożenia trasy i wiedzy o tym, co gdzie opłaca się kupować na ostatniej prostej przed pierwszym dzwonkiem.
Duże sieci spożywczo-przemysłowe — dyskonty i hipermarkety przy głównych trasach miasta — trzymają w końcówce sierpnia najmocniejsze promocje na drobiazgi: zeszyty, bloki, kredki, długopisy, papier śniadaniowy. To tam lista „drobnicy" kasuje się najtaniej, często przy okazji zwykłych zakupów spożywczych. Marketowe alejki szkolne bywają już przetrzebione, ale to złudny problem: zeszyt w kratkę to zeszyt w kratkę, a braki jednego sklepu uzupełnia sąsiedni. W Płocku odległości grają na korzyść kupujących — większość dużych marketów da się objechać w godzinę.
Sklepy papiernicze, te klasyczne, mają z kolei to, czego markety nie mają: wybór konkretów. Piórnik określonego typu, blok techniczny w nietypowym formacie, okładki na podręczniki o dziwnych wymiarach — po to jedzie się do papiernika, najlepiej z listą od nauczyciela w ręku.
Tu zaczyna się prawdziwa gra nerwów. Końcówka sierpnia to na plecakach szkolnych dwa równoległe zjawiska: rosnące rabaty i malejący wybór. Sklepy sportowe i sieciówki odzieżowe w galeriach przeceniają modele, które nie zeszły — bywa że mocno — tylko że w popularnych wzorach zostają pojedyncze sztuki. Strategia na ostatnią chwilę brzmi: najpierw dziecko wybiera z tego, co JEST, potem rodzic porównuje cenę w telefonie z ofertą internetową. Przy zamówieniach online w ostatnim tygodniu wakacji trzeba już jednak liczyć się z dostawą po pierwszym września.
Jedna rzecz, na której nie warto iść na kompromis niezależnie od terminu: dopasowanie tornistra u pierwszoklasisty. Szelki, sztywne plecy, waga — to musi być przymierzone na żywo, z ciężarem w środku.
Połowy listy. Nauczyciele tradycyjnie uzupełniają wymagania na pierwszych zajęciach, więc specjalistyczne zakupy — konkretne farby, atlasy, stroje na zajęcia dodatkowe — rozsądniej odłożyć na drugi tydzień września. Wtedy zresztą zaczynają się posezonowe wyprzedaże artykułów szkolnych i to, co dziś kosztuje pełną cenę, za dwa tygodnie potrafi być o połowę tańsze. W panice nie warto też kupować zapasu ubrań na cały rok — dzieci mają brzydki zwyczaj rosnąć, a wrześniowe i październikowe promocje odzieżowe bywają lepsze niż sierpniowe. Ostatnia prosta przed szkołą rządzi się jedną zasadą: kupić to, bez czego pierwszy tydzień się nie odbędzie, a resztę dokupować spokojnie, gdy szkolny kurz opadnie. Portfel to doceni, a dziecko i tak najbardziej zapamięta nowy piórnik.